Gruba i szczęśliwa

W zeszłym roku napisałam tekst, z którego byłam bardzo dumna i chciałam, by każda kobieta go przeczytała. Zatytułowałam go „Wewnętrzne must have każdej kobiety”. I dziś muszę przyznać, że się myliłam. A właściwie – że nie do końca miałam rację. Dlaczego? Bo to nie działa.

Żyjemy w świecie pewnego kanonu piękna. Piękna, które nie istnieje, bo jest wynikiem umiejętności graficznych i biegłości w Photoshopie. Wiemy to. Oczywiście, że wiemy. Ale jednak chciałybyśmy…

No więc załóżmy, że masz duży nos. Nie troszkę większy od normalnego (przeciętnego), tylko duży. Naprawdę duży. Dzieci śmiały się z Ciebie w szkole, jako nastolatka marzyłaś o operacji, a lustra omijałaś łukiem szerokim jak basen olimpijski. I czytasz sobie taki tekst o pokochaniu siebie, o tym, że jesteś wspaniała, doskonała i… za cholerę w to nie wierzysz. Starasz się, traktujesz siebie z troską, dbasz o siebie, swoje przyjemności, ale gdzieś tam w oddali, w głębi, niczym nietoperz na strychu, czai się TWÓJ NOS. I wiesz, że on jest. Że nie zniknie. Że jest czymś, co zwraca uwagę innych ludzi. I Twoją też. I potrafi zepsuć wszystko, największe chwile szczęścia.

Więc tak, masz duży nos. Może masz nadwagę. Może masz wielkie stopy jak Yeti (i jak ja). Może masz krzywe nogi. A może śmiejesz się jak Janice z „Przyjaciół” i nie robi to z Ciebie gwiazdy socjometrycznej. OK. To są fakty. Masz duży nos. Masz nadwagę. Masz wielkie stopy. Masz krzywe nogi. Twój śmiech odstrasza szczury błąkające się po piwnicach. Jest jak jest.

I co teraz? Nic, a w sumie sporo. Bo mając wielki nos możesz być szczęśliwa. I mając nadwagę możesz być szczęśliwa. I z tymi wielkimi stopami i krzywymi nogami. A z tym śmiechem to może dostaniesz nawet angaż w serialu albo kabarecie?

Jaki jest klucz? Kluczem jest zamiana irracjonalnych przekonań na zdrowe. Co to za niezdrowe przekonania?
Np.: Gdybym miała normalny nos, byłabym szczęśliwa.
Posiadanie krzywych nóg jest straszne, to życiowa tragedia, nigdy nie będę szczęśliwa.

Jak pokazuje wiele przykładów, do szczęścia potrzeba nam naprawdę niewiele. W sumie wystarczy być. Pewnie na razie mi nie wierzysz. Jednak cokolwiek tam Ci się nie podoba w Twoim wyglądzie – jest jakie jest – możesz z tym żyć. Co więcej – możesz być szczęśliwa.

Mam duży nos i mogę być szczęśliwa.

Spróbuj, przetestuj.

Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie historia Evy z książki „Twój umysł na detoksie” Rafaela Santandreu. Jaka była historia Evy? Powiem tylko tyle, że miała związek z butami. I fantastyczna była reakcja jej chłopaka!

Pozdrowienia!
Joanna Asia