Wewnętrzne „must have” każdej kobiety

To, o czym dziś piszę, chodzi za mną od jakiegoś czasu. Poprzez tematy poruszane przez klientki na sesjach, poprzez książki i artykuły, które czytam, przez filmy, rozmowy z bliskimi osobami. O co chodzi? O poczucie własnej wartości. No tak. I chciałam Ci dziś powiedzieć, że jesteś wspaniała. Tak, wiem, słyszałaś to już wiele razy, to takie coachingowe i amerykańskie, no i w ogóle nie masz ochoty o tym czytać, po co w ogóle tracić czas na pisanie o tym, pani psycholog zajmij się pani swoim życiem. Nie masz teraz czasu na bzdury w stylu „wszystko możesz”, „yes you can”, „sky is the limit”. Dasz mi jednak szansę?

Zacznijmy więc jeszcze raz. Chciałam Ci dziś powiedzieć, że jesteś wspaniała, doskonała. I że nic nie musisz robić, osiągać, zdobywać, udowadniać, posiadać, by być wspaniała. Bo już jesteś. Właśnie teraz. Czy czytasz to w piżamie, czy w eleganckiej sukni. Czy masz pracę, czy aktualnie jej nie masz. Czy jesteś w związku, czy jesteś sama. Czy masz dzieci, czy ich nie masz. Czy nosisz rozmiar XXL, czy XXS. Czy masz duże, czy małe stopy. Czy masz duży, czy mały biust. Czy masz poukładane życie, czy jest w nim totalny chaos. Czy śmigasz po angielsku jak Królowa Elżbieta, czy ledwo potrafisz się przedstawić. Możemy wymieniać w nieskończoność.

Jesteś doskonała tu i teraz. Już. Po prostu. Bardzo proste i bardzo trudne zarazem.

Naprawdę chcesz się kłócić z Dalajlamą?
„Ale nuda” – pomyślisz. „To nie muszę być sławna, bogata, szczupła, nie muszę się starać, schudnąć, spać w makijażu, kończyć czterech kierunków i wspinać się po szczeblach kariery…….(dodaj co uważasz)?!”. Sorry za rozczarowanie. Tak, widzę Twój pogardliwy wzrok, tak czuję Twoje zniecierpliwienie i pytanie „Really?”. No nie wywracaj oczu.

„Jesteś dzieckiem Wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj”. Jesteś tak doskonała jak drzewa i gwiazdy, wiesz? „Tak, jasne” – wątpisz. No ale pomyśl – dlaczego miałoby być inaczej? Pojawiłaś się na świecie jako zupełnie doskonała istota, byłaś małym, cudownym, wspaniałym noworodkiem. Teraz masz trochę lat więcej, ale – czy coś się zmieniło? Co niby miałoby sprawić, że straciłaś swoją wartość? Przyznasz, że to brzmi absurdalnie? No ok, nie musisz, ale może przekona Cię Dalajlama.

Słyszałam historię o tym, jak Dalajlama poprosił o powtórzenie, gdy ktoś ze świata Zachodu mówił o niskim poczuciu własnej wartości występującym u ludzi. Dalajlama nie zrozumiał, o czym mowa. Nie, nie chodziło o to, że nie zrozumiał słów. Zrozumiał. On po prostu nigdy o czymś takim nie słyszał i bardzo był zdziwiony, że tak można się czuć. No właśnie. Naprawdę chcesz się kłócić z Dalajlamą?

Ubierz worek po ziemniakach
Mimo że mi nie wierzysz i zastanawiasz się, czemu wciskam Ci na siłę tę psychologię pozytywną, chciałam Cię dziś poprosić, byś nie dała sobie wmówić, że ubrania, kosmetyki, operacje plastyczne, zagraniczne wakacje, gadżety itp. stanowią o Twojej wartości. Byś nie dała sobie wmówić, że to, czy posiadasz chłopaka/męża/partnera (dziewczynę/żonę/partnerkę) świadczy o Twojej wartości. Byś nie dała sobie wmówić, że praca, którą wykonujesz świadczy o Twojej wartości. Itd.

Nie potrzebujesz tego, by być wspaniała, bo już jesteś. To firmy potrzebują, byś ich potrzebowała. Nie zrozum mnie źle. Nie mam nic przeciwko pięknym ubraniom, kosmetykom, wakacjom. Ja je bardzo lubię. No ok, operacje plastyczne mnie nie przekonują. Problem jest wtedy, gdy jedynie „opakowana” czujesz się wartościowa.

Jesteś doskonała już teraz, wiesz? I kiedy to poczujesz, ale tak naprawdę poczujesz, to wszystko stanie się proste. Będziesz tworzyć relacje, osiągać, kreować , kupować i działać, bo będziesz tego chciała. Bo będzie to zgodne z Tobą. Nie będziesz tego potrzebowała do podniesienia swojej wartości. Nie można podwyższyć czegoś, co już jest na maksa. A Ty jesteś wartościowa na maksa. Nawet bez makijażu i ubrana w worek po ziemniakach. Po prostu to czujesz, tak wewnętrznie. I wtedy wszystkie puzzle lądują na swoim miejscu. I nie musisz zaczynać od układania ramki.

Umowa nr 2 „Nie bierz niczego do siebie”
Don Miguel Ruiz spisał cztery umowy Tolteków, a ja dziś chciałam Ci przedstawić jedną z nich,  numer dwa. Brzmi ona „Nie bierz niczego do siebie”. Jest to piękna i niezwykle trudna do wprowadzenia zasada. Oczywiście z mojej perspektywy. Jednak po jej wprowadzeniu wszystko się zmienia.

Cokolwiek inni ludzie robią, czują, myślą lub mówią, nie bierz tego do siebie. Jeśli mówią, jaki jesteś wspaniały, nie mówią tego z twojego powodu. Wiesz, że jesteś wspaniały. Nie trzeba szukać potwierdzenia u ludzi, którzy mówiliby ci, że jesteś wspaniały. Niczego nie bierz do siebie”.

Proszę Cię, bądź niezależna od opinii innych. Jeśli projektujesz, piszesz, malujesz, komponujesz, szkicujesz, szyjesz, tworzysz coś nowego, znajdą się ludzie, którzy będą tym zachwyceni, znajdą się też ci niezadowoleni. Nie kieruj się proszę ich opinią. Jesteś wspaniała. Niezależnie co mówią inni. Czy masz dużo lajków, czy żadnych. Pamiętaj o tym. Codziennie. Nie tylko dla siebie, ale dla bliskich Ci osób, dla świata. Dla innych kobiet, które czują się mało wartościowe. Dla wszystkich kobiet, które przyjdą dopiero na świat.

Tobie i sobie tego życzę z okazji Walentynek. Bo to jest wpis o miłości. O miłości do siebie samej. Spróbujesz już teraz? ——–> klik

Asia
Joanna Groszek – psycholog, life coach

P.S. Dziękuję Ci za Twoja obecność tutaj. Przekaż proszę ten wpis ważnej dla Ciebie osobie.