Niezwykła praca umysłu – na podstawie zupy ogórkowej

Witaj, hej! Dziś z okazji Tłustego Czwartku będzie u mnie kulinarnie. Nie, nie o pączkach, oponkach i chruście. O zupie! Przypomniała mi się dziś historia o tym, jak po raz pierwszy w życiu zrobiłam zupę ogórkową. Nie jest to nic niezwykłego. Niezwykłe jest to, czemu nie zrobiłam jej wcześniej. A wszystko działo się rok temu.

Z dzieciństwa pamiętałam, że ogórki kiszone pochodzą ze słoików z piwnicy. Nie mam piwnicy, a nawet jakbym miała, to nie kiszę ogórków. W sumie mogłabym to zmienić. Kupiłam nawet taki wielki specjalny słoik. I stoi. Chyba zamienię go w słoik szczęścia ostatecznie. W każdym razie – ogórki pochodzą ze słoików z piwnicy. Nie spełniony 1 punkt – nie ma zupy. Proste.

Podczas rozmowy  telefonicznej z mamą o gotowaniu, mama nagle mówi: „No i kupisz ogórki….”.

Eee, jak to?

Przecież ogórki pochodzą ze słoików z piwnicy. Schodzi się po nie, najlepiej z siostrą, żeby się nie bać. Albo tato przynosi. Nie ma słoików, nie ma zupy. Ogórki pochodzą ze słoików z piwnicy. Proste. Jednak nie.

Tak więc w 31 wiośnie życia dotarło do mnie, że ogórki kiszone można KUPIĆ. Amazing. Kupowałam ogórki kiszone, wiadomo. Dotarło jednak do mnie, że ogórki kiszone na zupę można kupić. I jak tak to piszę i czytam, to myślę sobie, że jest to absurdalne. Może mi się gotować nie chciało po prostu?

Ale naprawdę pamiętam to olśnienie! Opadła kurtyna, stała się jasność i czułam, jakbym odkryła prawdę o świecie.

Niesamowite w jakie różne pułapki może wpaść nasz umysł. Przekonanie rozpadło się na kawałki dzięki mojej mamie i dzięki temu, że miałam ochotę zjeść zupę ogórkową. Potrzeba spotkała się z informacją, że można inaczej. Doznałam olśnienia. I zmiany. Znowu zrozumiałam, że nie mogę wierzyć swoim myślom.

A Ty? Jak to jest u Ciebie? Z jakiego powodu coś się nie da? Coś się na pewno nie uda? Z jakiego „niepodważalnego” powodu wciąż nie podejmujesz działania?
„No hello, nie zrobię zupy, ogórków nie nakisiłam. Nie da się. Z pomidorów przecież nie zrobię. Nie wyczaruję”.

Moje przekonanie jak najbardziej miało swoją rację bytu.
Tylko że w dzieciństwie. Minęło ponad 20 lat, warunki się zmieniły, a moje przekonanie stało w miejscu.

Zobacz w jakim obszarze życia powstrzymujesz się od działania, mimo że chciałabyś ruszyć do przodu. Zbadaj uważnie, jakie przekonania się za tym kryją. Może są zupełnie blokujące? Może jak u mnie powstały w dzieciństwie i tak zostały?

Tropienie blokujących przekonań i i ich zmiana na sprzyjające to fantastyczny proces. Czujesz dreszczyk emocji? Bądź jak Sherlock Holmes. Albo Pokemon Go. Złap je wszystkie!

Pozdrawiam Cię serdecznie
Joanna

P.S. Pączki zjedzone? 🙂